Zamknij
REKLAMA

Pogoń Lębork. Porażka w ekstremalnych warunkach

15:00, 20.03.2018 | A.D
REKLAMA
Skomentuj

W wietrze, mrozie i temperaturze odczuwalnej minus 8 stopni toczyło się spotkanie 19. kolejki IV ligi pomiędzy Pogonią a rezerwami pierwszoligowej Drutex Bytovii Bytów.

Trener Lewandowski miał wielki problem ze skompletowaniem meczowej „18”. Zdolnych do gry w sobotę było zaledwie 15 zawodników. W wyjściowej „11” z powodu pauzy za żółte kartki zabrakło Musuły i narzekającego na ból łydki Kłosa. Problemy ze zdrowiem wykluczyły z meczu Stankiewicza i Zanewycza. Nowakowski i Waczkowski dopiero wracają do sił po operacji kolana, Brzozowski po kontuzji truchta na treningach, a obecnego na trybunach o kulach Frącka czeka długa droga do powrotu na boisko. Szkoleniowiec Pogoni w porównaniu z meczem z Arką postawił na Krzysztofika w defensywnej pomocy i Klimasa w ataku. 

Przyjazd rezerw klubów z wyższych lig jest często okazją do obejrzenia w akcji zawodników z pierwszego zespołu. Bytovia takich do Lęborka przywiozła aż sześciu. W bramce stanął pochodzący z Lęborka, niedawno upieczony doktor AWFiS-u w Gdańsku Mateusz Oszmaniec. W polu zagrał mający 22 występy w ekstraklasie i 48 meczów w I lidze, były zawodnik Wisły Kraków i Ruchu Chorzów 25-letni napastnik Michał Szewczyk oraz pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej Lago Liade Orlande Kpassa. Oficjalnie do kadry pierwszego zespołu przypisani są trzej młodzi zawodnicy: Maciej Błaszkowski, Mateusz Kaba i Patryk Wolski i wszyscy oni zagrali od 1 minuty. 

Jedyna bramka meczu padła bardzo szybko, bo już w 3 minucie. Kontratak Bytovii i Michał Szewczyk popisuje się pięknym strzałem z dystansu. W rewanżu obok bramki uderza Szymański zbierając solidną dawkę braw od zziębniętej publiczności. W pierwszych 30 minutach goście radzili sobie bardzo dobrze i często zagrażali bramce Katzora. W dobrym stylu obronił on w 27 minucie uderzenie z bliska Szewczyka, a nie niedługo później Orlando. Do Pogoni należał za to ostatni kwadrans pierwszej połowy gdy nasi zawodnicy dłużej utrzymywali się przy piłce i często zagrażali bramce strzeżonej przez Oszmańca. 

Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian w składzie. Dobrą sytuację wypracował Szymański, jednak jego podanie do Miszkiewicza trafiło ostatecznie w ręce bramkarza gości. Bytovia cofnęła się na swoją połowę, a Pogoń regularnie napierała nasilając ataki pod koniec spotkania. W doliczonym czasie gry przy rzucie rożnym w pole karne gości zawitał nawet Katzor. Mimo prób nie udało się doprowadzić do remisu. 
 

- Gratuluję zwycięstwa przeciwnikom. Mecz gdyby był remisowy, nikogo by nie skrzywdził. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Bytovia nie przyjeżdża z pozycji faworyta i że czeka nas gra pozycyjna. Bywają takie momenty, że wychodzi strzał życia i tak było w dzisiejszym dniu. Nikt tej kontry nie przeciął i wpadło. Nie chciałbym szukać usprawiedliwienia w braku Musuły, Kłosa i wielu innych zawodników. Jesteśmy na takim etapie w klubie, że jest dużo młodzieży i trzeba tą młodzież wdrażać. Te zmiany, jakie dzisiaj były, pokazały, że Ci chłopcy chcą pracować, że cieszą się grając i trenując tutaj. Z drużyny jestem zadowolony. Życie raz daje, raz zabiera. Dziś nam te punkty zabrano. Są następne mecze, wierzę że będzie lepiej - mówi Grzegorz Lewandowski, trener Pogoni.



 - Na początku ciężko podsumować mecz, gdy młodziutka drużyna wygrywa. Cieszę się ze zwycięstwa, tym bardziej, że te punkty chłopcy zdobyli na boisku faworyta. Pogoń jest po zmianach w drużynie, dlatego trochę tak dziś wyglądało że walili głową w mur, chociaż kilka razy ciśnienie nam podnieśli. Naszym celem było przede wszystkim zagranie dobrego meczu w obronie i ten cel został zrealizowany - dodaje Artur Chojecki, trener Drutex Bytovii II.
 

REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© gle24.pl | Prawa zastrzeżone