Zamknij
REKLAMA

Wywiad z trenerem Pogoni Lębork Waldemarem Walkuszem

10:54, 08.01.2022 | .
Skomentuj
REKLAMA

Przełom roku to dobry moment na dokonanie podsumowania, ale także uściślenia planów i podjęcie wyzwań w nowym roku. Zapraszamy do lektury wywiadu z Waldemarem Walkuszem - trenerem seniorskiej drużyny Pogoni Lębork przeprowadzonym przez Janusza Pomorskiego - redaktora serwisu www.pogon.lebork.pl/.

  • Skończyliśmy kilka dni temu stary rok. Czy od strony sportowej, zawodowej dla trenera był to udany czas?

- Podsumowując cały rok nie da się ukryć, że jest ciężko i jest coraz trudniej. Myślę, że wyniki naszego zespołu zakończone w poprzednim sezonie nie były może na miarę oczekiwań kibiców, ale były na miarę naszych aktualnych możliwości.

Ten sezon zapowiadał się dużo trudniej niż poprzedni, była spora rotacja zawodników w zespole. Patrząc na kolejny rok i pandemiczne rozgrywki dzielone na rundę zasadniczą i potem podział na grupę mistrzowską i spadkową to głównym naszym celem było i jest załapanie się do tej pierwszej dziesiątki ligi.

Po zakończonej serii meczów jesienią, jesteśmy dokładnie na 10. miejscu z dużymi szansami aby awansować trochę wyżej, a przede wszystkim aby utrzymać się w tej dziesiątce. Myślę, że po tym wszystkim co nas spotkało w trakcie przygotowań i rundy jesiennej mogę powiedzieć, że jestem umiarkowanie zadowolony.

  • Czy te zdobyte 22 punkty i 10. lokata w tabeli odzwierciedla nasz poziom sportowy czy organizacyjny?

- Myślę, że 22 punkty to dużo i mało. Wrócę jeszcze do nieszczęsnej pierwszej kolejki w której przegraliśmy 1:2 z MKS Władysławowo, gdzie później zespół z Władysławowa przez praktycznie całą jesień nie mógł się pozbierać i miał duże problemy ze zdobywaniem punktów. Dopiero w końcówce zaczęli punktować. Uważam, że w tym spotkaniu byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem, jednak daliśmy się zaskoczyć i nieoczekiwanie przegraliśmy. Jeżeli do tych naszych 22 punktów dołożymy te 3 punkty to mamy ich już 25 a w tabeli to jest już czołówka tej ligi. Takich spotkań było jeszcze kilka, gdzie można było pokusić się o remisy czy nawet wygraną. I żeby było śmieszniej to w meczach z ścisłą czołówką z Gdańska czy to z Gedanią czy z Jaguarem wcale nie musieliśmy przegrać, przebieg spotkań wskazywał, że powinniśmy z tych spotkań co najmniej po punkcie wywieźć. Było też spotkanie z beniaminkiem na wyjeździe Borowiakiem Czersk. Wygraliśmy to 1:0 gdzie pojechaliśmy z dwójką młodych rezerwowych na ławce i grając gołą jedenastką przebieg wskazywał, że tego nie wygramy. Jednak pokazaliśmy się z dobrej strony, pokazaliśmy dojrzałość, cwaniactwo i zdołaliśmy rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść. Gdybyśmy tam przegrali to mielibyśmy teraz 19 punktów. Dlatego mówię, że można i po stronie zysków i po stronie strat rozpatrywać to w ten sposób. Z tych 22 punktów pozostaje nam się cieszyć, aczkolwiek niedosyt jest na pewno.

  • Nasi kibice wspominając rok 2021 na pewno się zapomną zwycięskiego wyjazdowego meczu 3:2 z Gryfem Słupsk. Czy dla trenera też było to ważne spotkanie? Kierując się w przeszłość to pewnie kilkunastu trenerów i grubo ponad setka zawodników nie mogła przemóc tej klątwy braku zwycięstwa no i po iluś tam próbach zrobił to Walkusz…

- Już w poprzednim sezonie mówiąc przed czy po meczu z Gryfem Słupsk przypominałem różne historie losów naszych zespołów bo i gdy sam występowałem jako zawodnik na poziomie 3 ligi czy potem jako trener ogrywaliśmy wielokrotnie Gryfa, ale to wszystko miało miejsce w Lęborku. Nigdy Pogoń nie wygrała w Słupsku i z tym się zgadzam. Szukałem kiedyś w mojej pamięci czy jest to prawda. W czasach gdy ja grałem w piłkę faktycznie przegrywaliśmy. Były przecież czasy gdy to Pogoń miała mocniejszy skład, czasem Gryf był mocniejszy i zawsze były to mecze walki, niesamowita atmosfera robiona przez kibiców. Tak jest do dzisiaj. Z Gryfem wygrałem na Zielonej jak prowadziłem Drutex Bytovię, oczywiście nie było to to samo, bo wiadomo jakim klubem jest dla mnie Pogoń Lębork. Na pewno była to ogromna satysfakcja z osiągniętego zwycięstwa i sam po meczu powiedziałem „Uff... Nareszcie to się stało” Nie chcę tutaj oceniać kto był lepszym zespołem w tym meczu, kto słabszym. To spotkanie myśmy po prostu dobrze rozegrali. Zawodnicy dużo dali z siebie serca i myślę, że była to ogromna satysfakcja dla kibiców. Żałuję, że z powodu pandemii i innych powodów nie wszyscy mogli to zobaczyć na własne oczy. Nasi kibice nie dojechali wtedy na mecz. Frustracja kibiców Gryfa była bardzo duża. Wtargnęli na boisko, były małe rozróby i zaczęły się kłótnie w klubie. Takie mecze powodują emocje i nie inaczej było tym razem. Wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni ale myślę, że podobną satysfakcje dała nam wygrana z Gryfem Wejherowo, z klubem który przez ostatnie lata gościł w dużo wyższych ligach i całkiem nieźle sobie radzili. W tej chwili dotknęły ich problemy co wszystkie zespoły w naszym kraju i dziś grają z nami w jednej lidze. Te spotkanie w Lęborku zapamiętamy wszyscy na długo. Gryf prowadził już 2:0 u nas. Szybko dokonałem już w 30 minucie roszady w składzie przez co niektórzy łapali się za głowę, co to za dziwna zmiana bramkarza po pół godziny gry plus do tego zawodnika z pola. Jak się okazało to był strzał w dziesiątkę. Od tego momentu nasz zespół zupełnie inaczej wyglądał. To, że skończyło się tylko 4:2 dla nas to myślę, że był to najniższy wymiar kary dla Gryfa. Dla prawdziwych kibiców piłki nożnej w Lęborku, powtarzam prawdziwych! te dwa spotkania rekompensują inne niepowodzenia także w meczach z wydaje się tymi słabszymi przeciwnikami, gdzie pogubiliśmy punkty jak np. ze Spartą Sycewice. Tam akurat mam wielkie uwagi do arbitra który pozbawił nas tam zasłużonych punktów.

  • Przerwa letnia w Pogoni trwała pod znakiem wyjątkowo udanych transferów…

- Tak, udało nam się namówić do gry w Pogoni zawodników, którzy byli niedoceniani w Lęborku albo przekreśleni z różnych powodów w jakimś tam momencie. Ja powiedziałem wtedy, że trzeba swoje ambicje schować w kieszeń. Budując zespół zależało nam na takich zawodnikach. Po raz pierwszy od wielu lat możemy w klubie stwierdzić, że transfery wypaliły. Każdy zawodnik który do nas latem dołączył bardzo dużo wniósł a przede wszystkim cały zespół zmienił oblicze. Chłopaki w mecze wkładali więcej serca, ambicji i woli walki. Słyszałem określenia nie od jednego kibica, którzy mówili, że uwielbiali przychodzić na mecze jesienią i była to dla mnie spora satysfakcja. Dramaturgia wielu spotkań pokazywała, że warto przyjść na mecz, warto przyjść na Pogoń bo tu wiele się dzieje i można przeżyć cudowne emocje.

  • Wiosną w rundzie zasadniczej pozostało nam do rozegrania pięć spotkań. Rok temu o podobnej porze okazało się, że te wiosenne spotkania wyszły nam całkiem dobrze i spokojnie awansowaliśmy do czołowej dziesiątki ligi. Jak może być tym razem?

- Patrzę na to w dwojaki sposób. Bardzo się przejmowałem ostatnie lata tym, że nie możemy trenować tak jak bym sobie tego życzył, do czego byłem przyzwyczajony i czego oczekuję od zawodników grających w moim zespole. Nakłada się na to wiele czynników. Przede wszystkim praca zawodowa czy nauka chłopaków plus do tego pandemia i ograniczenia. Nie zawsze jest możliwość pełnego uczestnictwa w zajęciach. Stąd też trochę niższa liczba zajęć. To wszystko ma przełożenie na możliwości zespołu. Drużyny które prowadziłem słynęły wiosną z wytrzymałości, dobrego przygotowania motorycznego. To się brało z tego, że zima była ciężko przepracowana. W piłce nożnej zima jest najważniejszym okresem jeżeli chodzi o motorykę dla zawodników. Tutaj już na samym starcie ograniczenia nas spotykają. W tym roku treningi wznawiamy 15 stycznia. Nie jest to może za późno, ale ja wolałem zawsze startować na początku stycznia z przygotowaniami by mieć tych jednostek jak najwięcej. Do tego organizowałem siedmio czy dziesięciodniowe zgrupowania czy obozy dochodzeniowe gdzie można było 2 razy dziennie trenować. W tej chwili jest to niemożliwe do zrealizowania i przy tej kadrze którą mamy i zawodnikach którzy mają swoje obowiązki zawodowe. Na pewno to utrudnia przygotowania. Gdyby tego nie było to śmiało bym już dzisiaj deklarował, że cel awansu do pierwszej dziesiątki osiągniemy. A tak trzeba skupić się na tym co najważniejsze, czyli meczach mistrzowskich. Do rozegrania jest 5 spotkań w tym 3 na wyjazdach i 2 u siebie. Biorąc pod uwagę, że zespoły z którymi bezpośrednio konkurujemy w środku tabeli mają do rozegrania o jedno spotkanie mniej i będą pauzowały to daje nam to pewien komfort, pewien zapas punktowy. Biorąc pod uwagę trzypunktową przewagę to jest to prawie dwa spotkania różnicy. Mamy dużą szanse by cel jakim jest pierwsza dziesiątka osiągnąć.

  • Jak jest nasza sytuacja kadrowa? Jesienią w wielu meczach zabrakło Kochanka, leczył się Siłkowski. Co z nimi i innymi graczami?

- Tak to był problem. Na przykład Adrian Kochanek nie wziął jesienią udziału w 9 meczach i chyba wszyscy wiemy jaki ważnym jest on zawodnikiem dla naszego zespołu. Nie wiadomo co będzie teraz wiosną. Adrian jest żołnierzem, ma ważne obowiązki i tu jest ta niewiadoma o dostępność jego na treningach i meczach. Z kolei młodzieżowiec Wiktor Miotk wiosną będzie uczestniczył w kursie strażackim i nie będzie dostępny w części spotkań.

W przypadku Błażeja Siłkowskiego końcówka rundy pokazała, że po kontuzji dochodził do siebie, przydarzyła mu się jeszcze pauza za kartkę w ostatnim meczu.

Jesienią na ból stopy narzekał Damian Formela. Na początku grudnia przeszedł on operację likwidująca narośl powodującą dyskomfort. Mam nadzieje, że już na pierwszy mecz mistrzowski będzie on do dyspozycji. Damian wrócił do nas latem, dobrze grał, strzelał bramki, liczę że będzie to robił nadal.

Mieliśmy jesienią potężne problemy kadrowe bo kadra nasza jest zbyt wąska. Nie wiem co z Arkiem Okrojem bo ma różne pomysły na sportowe życie, testuje się w klubach, szuka gdzie indziej grania choć powinien skupić się na tym co tutaj jest i powalczyć o miejsce w pierwszym składzie. Biorąc pod uwagę brak Wiktora Miotka to z młodzieżowcami może być problem już na samym starcie ligowego grania. Otwiera to szansę i możliwość grania dla naszych młodzieżowców to jest dla Franka Stenki czy któryś z bramkarzy. Trzeba pamiętać, że mamy kapitalną możliwość rotacji w bramce. Pierwszy raz odkąd gram czy prowadziłem Pogoń nie mieliśmy takiej sytuacji, że mieliśmy trzech ciekawych bramkarzy w tych dwóch młodzieżowców. Ta rotacja była spora i wszyscy bramkarze zdali egzamin. Wracając do młodzieżowców to musimy szukać rozwiązań przyszłościowych z naszymi zawodnikami czy poszukać kogoś z zewnątrz. Trzeba pamiętać że wiosną kumulują się też kartki. Niektórzy zawodnicy już zdążyli odbyć pauzę a niektórych to przy kolejnych kartkach czeka. Może się okazać, że wiosną z ważnym spotkaniu nagle zabraknie 2 czy 3 zawodników z powodu kartek. To jest sytuacja która należy brać pod uwagę w okresie przygotowawczym.

  • Pogoń nadal jest w grze w Pucharze Polski. W 1/8 finału spotkamy się w Lęborku z mocnym zespołem z 3 ligi Bałtykiem Gdynia. Z jakim nastawieniem podchodzi trener do tego meczu? Czego możemy spodziewać się od drużyny w pucharach w roku 2022?

- Celem numer jeden dla mnie zawsze jest liga a puchar co się uda nagrać jest zawsze na nasz plus. Takim podejściem i takim zaangażowaniem zawodników, pełną dyspozycją i umiejętnym szafowaniem siłami udało się nam niedawno, bo w roku 2016 po raz pierwszy w historii klubu zdobyć puchar województwa pomorskiego. Sam jako zawodnik i jako trener już zdobywałem wojewódzki Puchar Polski, ale wtedy to było takie mniejsze województwo słupskie. Wtedy gdy w Rumii zdobyliśmy puchar wojewódzki w tym samym czasie awansowaliśmy do 3 ligi. Życie pokazuje, że jak się jest mocnym w piłce i zdeterminowanym by coś osiągnąć to można wszystko. Natomiast przy naszej sytuacji kadrowej może to by ciężkie. Bałtyk to zespół trzecioligowy, zupełnie inaczej funkcjonujący. W ubiegłym sezonie mieli wpadkę w finale pucharu przegrywając z Powiślem Dzierzgoń, które spadło wtedy do 5 ligi. W tym sezonie nasi przeciwnicy pewnie nie będą chcieli sobie pozwolić na taką sytuację, mocno to im siedzi w głowach. Nawet jeżeli niektórych zawodników już nie ma, to ci którzy są czy działacze, trenerzy mają to w pamięci i nie będą chcieli już na wcześniejszym etapie odpaść z pucharu z drużyną z 4 ligi. Z drugiej strony dla nich priorytetem jest utrzymanie się w 3 lidze, bo ich sytuacja w tabeli jest niewesoła. Taki wyjazd w środku tygodnia do Lęborka to nie zawsze się jedzie na łatwy mecz, a wprost przeciwnie. Nie wiadomo jak Bałtyk do tego w tym kontekście podejdzie. Czasem można za ciężki mecz pucharowy srogo zapłacić później w lidze. Do tego meczu mamy jeszcze sporo czasu i myślę, że wiele spraw się wyjaśni i będziemy mądrzejsi bezpośrednio przed meczem pucharowym.

  • Przygotowania do rundy wiosennej zaczynamy w tym roku nieco później. Z zawodnikami spotkamy się 15 stycznia?

- Tak. Pracę rozpoczynamy w sobotę 15 stycznia o godzinie 11 na stadionie. W planach gier kontrolnym mamy mecze u siebie z GKS-em Przodkowo, Startem Miastko, Gryfem Wejherowo, Wikędem Luzino, Sokołem Bożepole i jedno wyjazdowe z Jantarem Ustka.

Dziękuję za rozmowę, powodzenia!

Źródło: pogonlebork/fb

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%